Najpopularniejsze filmy świąteczne

W święta spędzamy czas z rodziną, śpiewamy kolędy i chodzimy do kościoła. Jednak to nie wszystko – nawet w Boże Narodzenie oglądamy telewizję. Świątecznych filmów powstało mnóstwo, a każdego roku powstają kolejne. Jednak tylko niektóre z nich przyciągają miliony widzów co roku przed telewizory. Oto najpopularniejsze świąteczne filmy:

„Kevin sam w domu”

Historia, którą zna chyba każdy z nas. „Kevin sam w domu” znalazł się w Księdze Rekordów Guinessa jako najbardziej dochodowa komedia w historii. Wielu widzów co roku ogląda ten film i nie wyobraża sobie świąt bez towarzystwa Kevina. Kilka lat temu żadna z polskich telewizji nie zdecydowała się emitować komedii. Wówczas na Facebooku pojawiło się wydarzenie “Polsat zabił Święta – w tym roku nie będzie Kevina!”, które sprawiło, że stacja zdecydowała się jednak wyemitować film. W tym roku Polsat popełnił inny błąd i puścił „Kevina…” już we wrześniu, a przecież ten film ma swój urok tylko w magicznym okresie świątecznym. Komedia doczekała się kolejnych części, ale żadna nie dorównuje pierwszej.

„Opowieść wigilijna”

W tym przypadku chodzi o opowiadanie Charlesa Dickensa, które inspiruje wielu twórców. Skąpy Ebenezer Scrooge, za sprawą wizyty trzech duchów, zmienia ciągu jednej – właśnie wigilijnej – nocy. Urok tej historii sprawił, że powstało wiele filmów bazujących właśnie na tej świątecznej przemianie. Mnie ta historia urzekła na tyle, że kiedyś oglądałam wszystkie wersje „Opowieści wigilijnej”, które puszczano w Boże Narodzenie. Oczywiście nakręcono klasyczną wersję, ale nie tylko. Mieliśmy Scrooge’a-producenta filmowego, Scrooge’a-aktorkę, Scrooge’a-agentkę gwiazd, Scrooge’a-piosenkarkę. Oczywiście w każdej z tych historii główny/a bohater/ka jest skąpcem nienawidzącym Bożego Narodzenia. Chociaż lubię współczesne wersję to polecam przynajmniej raz obejrzeć klasyczną Dickensowską historię, w której najlepiej widać magię świąt i przemianę głównego bohatera.

„To właśnie miłość”

Ten film podbił serca milionów widzów, którzy co roku muszą go obejrzeć w okresie świątecznym. W filmie przedstawionych jest 10 historii, które przeplatają się ze sobą. Każda z nich ukazuje miłość w różnym wydaniu. Film stał się inspiracją dla innych twórców, którzy usiłują dogonić oryginał. Niestety na razie bezskutecznie.

„Listy do M.”

Brytyjczycy mają “To właśnie miłość”, my mamy “Listy do M.” W filmie oczywiście mamy kilka różnych wątków, które przeplatają się ze sobą w ten magiczny dzień, jakim jest Wigilia. Skoro święta to magiczny okres jesteśmy świadkiem kilku cudów, jak chociażby znalezienie nowego domu przez dziewczynkę z domu dziecka, czy przemianę “złego Mikołaja”. W zaszłym roku doczekaliśmy się drugiej części, w której widzimy, że ta przemiana długo nie trwała. Jednak skoro są święta następuje kolejna, może tym razem trwalsza. Wiele osób, które pokochały pierwszą część, narzekało, że dwójka jest o wiele słabsza. Jednak pozostali twierdzą, że jest równie dobra jak pierwsza część, a nawet lepsza. W tym roku w kinach pojawiły się “Listy do M.3”, ale większość osób była rozczarowana. Trzeciej części brakowało uroku poprzednich, być może dlatego, że brakło połowy znanych nam bohaterów.

 

Post Author: Redakcja

Dodaj komentarz